Leonard Cohen
Był sobie chłopiec z miasta kościołów,
Dorastał zwyczajnie wśród granitowych aniołów,

Czy wiedział, że dobry Bóg napełnił go darem,
Czy wiedział, że będzie karmił świat pieśni czarem,

Z młodzieńca mężczyzna wyrasta,
Spojrzenie zalotne śle każda niewiasta,

Dar w talent filozofa się przeobraża,
Mądrość i dobro wartość pieśni pomnaża,

Głos jak aksamit miękki, jak dzwon mocny,
W skupieniu nadzieję niesie, w smutku pomocny.

Wiek już podeszły, ciało znamiona czasu znaczą,
Duch młody, z werwą, jakby wczoraj życie zaczął.

Czytany: 59 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ