Kobiety i ich zalety?
(panegiryk I)

Zjawiskowa, eteryczna kruszynka,
Jak z obrazka, przecudna dziewczynka,
Tak drobna i zwiewna,
Skromności, codzienności królewna,
Wdzięk swój przed obiektywu okiem odsłania,
Jak każda kobieta pragnie podziwiania,
Lecz dlaczego tak rzadko się uśmiecha?
Proste, gdyby zbyt często to czyniła,
Niechybnie, dziesiątki męskich głów by rozpaliła,
Serce ma dobre, litościwe, współczujące,
Pośle, więc czasem spojrzenie, ból męskich serc kojące...


(panegiryk II)

Takiej istoty jeszcze nie spotkałem,
Całe życie na nią czekałem?
Jest jak grom z jasnego nieba,
By żyć naprawdę ? nic więcej nie trzeba,
Czar swój roztacza mimowolnie, jakby od niechcenia,
I nie ma już dla ciebie ocalenia,
Pod jej urokiem, jak we śnie dalej żyjesz,
Błędnym patrzysz wzrokiem, nie jesz, nie pijesz,
Rozmyślasz, z dnia na dzień wegetujesz,
Serce i umysł boleśnie katujesz,
Przy jej charyzmie zalety innych bledną,
Natura stworzyła ją na tysiąc ? tą jedną,
Czy ma wady? Na pewno. Jakie? Nie pomnę,
Bo gdy jakaś się pojawi, w pięć minut ją zapomnę,
Taka to już jest natura kochania:
Serce nie patrzy, serce nie słucha,
To żywa pompa na głos rozumu głucha,
Co wielbi jestestwo i ducha...


(panegiryk III)

Wiele już w życiu swym ujrzałem,
Lecz oczu takich dotąd nie widziałem,
Nie potrzebują makijażu, pudru, kreski,
Mogłyby zdobić mistrzów renesansu freski,
Zwykle widzę je w smutku pogrążone,
Bólem naznaczone, cierpieniem utajone,
Kiedy jednak najmniejszy uśmiech na jej twarzy,
Oczu tych blask rozjarzy,
Nie ma ucieczki przed ich mocą,
Jak arcyklejnot jaśnieją i migocą,
--------------
Widzę w nich równikową dżunglę w promieniach świtu,
Karakorum białe szczyty sięgające nieba,
Feerię tysięcy barw rafy koralowej,
Bezkresne, zielone prerie Ameryki,
Norweskie, nagie fiordy wzburzone falą przypływu,
--------------
I wszystkie, wszystkie cuda świata,
Nie ujrzałbyś tyle, wędrując przez lata,
Mówią, że oczy są duszy zwierciadłem,
Oczy anioła, dusza anielska...


(panegiryk IV)

Ujęła mnie swą skromnością,
Oczarowała lekką nieśmiałością,
(Jej dobroć przemówiła do mnie z wyżyn...)
Niezwyczajna zwyczajność mnie ośmieliła,
Bezpośredniość wprost zachwyciła,
(Jej sposób bycia to czysta naturalność...)
Jest ot tak, po prostu szczerze miła,
Nigdy mnie frazesami nie mamiła,
Gdy jednak trzeba potrafi być niegrzeczna,
Na zawołanie staje się zadziorna, rzecz bezsprzeczna,
(Jak każda kobieta może być femme fatale...)
Ostra riposta zbyt nachalnego śmiałka spotka,
Potrafi z humorem dogryźć, słodka trzpiotka,

Nad psyche się rozpisałem,
O fizis całkiem zapomniałem,
Jest jak Barbie cudna laleczka,
Być obok, to do raju (za życia) wycieczka,
(Tak bardzo chciałbym być jej Kenem...)
Każdego faceta mogłaby być ozdobą,
Bo jest piękną, zjawiskową osobą,
Figury zazdroszczą jej chyba nastolatki,
Głos miły, spokojny, aksamitnie gładki,
(Gdy mówi, chcesz słuchać, cokolwiek by mówiła...)

Jest moim najskrytszym pragnieniem,
Niespełnionych marzeń urzeczywistnieniem...

Czytany: 72 razy

R E K L A M A

=>