Błękitem piszę
Spójrz, jak olśnienie jest niepojęte,
rozkrusza w toni złoty cień słońca.
Choć go nie widać, wciąż towarzyszy,
jego radosna melodia drżąca.

Błękitem piszę, tym od nadziei,
by nie opuszczał blask Ciebie nigdy,
ciepło służyło na każdym kroku
i nie dotykał spojrzeń ton zimny.

Niebo tak blisko, aż się wydaje,
że trzeba tylko dłonie wyciągnąć,
no, może jeszcze wspiąć się na palce,
bladoniebieską ulotność objąć.

Słodkie westchnienie na ustach siada,
nektarem karmi myśli przybyłe.
Zdaje się szepcze muśnięciem tęczy,
bramy otwiera na dobre chwile.

Chwil, które dobrem wrastają w duszę,
unoszą myśli ponad horyzont,
zawsze Ci życzę. Los niech się stara
ciepło potrzebne do życia - przygiąć.

Maria Polak (Maryla)

Czytany: 86 razy

R E K L A M A

=>