W najczulszych szeptach
Ziąb, ziąb aż trzeszczy w nagich drzewach,
słońce rozbłyszcza szron na trawie,
ze skrawkiem ciepła nie przybywa,
w radości nie pomaga wcale.

Lecz kiedy szeptem Twoje imię
wypowiem całkiem niespodzianie,
to jakby wpadł do serca promień
i rozpiął opiekuńczą siatkę.

W uśmiechu kwitnąć bez zaczyna
z zapachem, barwą, śpiewem ptaków.
Odkrywam przestrzeń czystej wody,
muśnięcia delikatne wiatru.

Na horyzoncie doznań słońce
kreśli nadzieją niespłoszoną,
zwiastun dobrego dnia i szczęścia,
nieba okruchy z sobą niosąc.

I jest już cieplej!

14.01.2019 r.
Maria Polak (Maryla)

Czytany: 66 razy

R E K L A M A

=>