Na wyciągnięcie dłoni wiersze
Na wyciągnięcie dłoni wiersze,
trzeba się tylko wsłuchać w ciszę,
przetrawić rzeczywistość w sobie,
uznać to, co w nas ciepłem płynie.

A cisza, wcale ciszą nie jest.
Są w niej półcienie dźwięków różnych,:
- wiatr, co zahacza o wierzchołki
drzew i niepokój czasem budzi,

- szelest gałęzi, drżące liście,
- motyla trzepot tuż nad głową,
- nie licząc całej chmary ptaków,
które dyskusje śpiewne wiodą.

Jest również to, co we mnie krzyczy,
porywa, niesie szmerem gorzkim,
rozpuszczającym się pod wypływem,
promieni ciepła w sposób prosty.

Głos ma nadzieja, oczywiście,
dni otwierając słońca tchnieniem.
Jakże przyjemnie w nią się wsłuchać
poczuć, jak uśmiech od niej mięknie.

Maria Polak (Maryla)

Czytany: 93 razy

R E K L A M A

=>