Och, ptaku szczęścia
Och, ptaku szczęścia nieuchwytny
u bram nadziei czekam co dzień.
Tęczą zachwytu czasem błyśniesz,
gdy w słońcu bierzesz cicho rozbieg.

Znam piór twych miękkość bez dotyku,
wyczuwam rozsupłując barwy.
W niewyszeptanej w głos modlitwie,
zawarłam pragnień pakiet cały.

Ja marzycielka z mgły i westchnień,
pewność uśmiechu chcę uzyskać
a tutaj cisza, tak, że słyszę,
jak ginie w mroku każda chwila.

Pewność uśmiechu, pewność spojrzeń
w lustra poranków długie lata,
siłę do trwania i żar ognia,
który przeszkody w mig roztapia.

2016
Maria Polak (Maryla)

Czytany: 120 razy

R E K L A M A

=>