Co tam chłody...
Co tam chłody, szron, szaruga,
ociężałe niebo grudnia,
ja wybieram się gdzie ciepło,
można za dar nieba uznać.

Czy naprawdę tam pojadę?
Tak na pewno, lecz w marzeniach.
Nieistotne jest skąd wezmę
zapas ciepła do tworzenia

słów ociekających słońcem,
jasnych poświat, pereł chwili,
modlitw niespłoszonych cieniem,
tego co za serce chwyci.

18.12.2018 r.
Maria Polak (Maryla)

Czytany: 65 razy

R E K L A M A

=>