Ileż to razy
Ileż to razy łapię myśl na tym
że zmierzać pragnę w kierunku słońca
zwłaszcza gdy smutek przepełnia serce
lub nieba pułap ołowiem dąsa

samotność żłobi strukturę ścieżek
na mglistą pamięć nie ma co liczyć
słuchając wiatru zawodzeń tęsknych
podnoszę z pustki zwątlałe siły

może tym gestem osiodłam błyski
rytuał cieni przegnam skutecznie
powtarzać będę pokłosiem echa
że chcę od życia miłości więcej

światło ? to przecież miłość odwieczna
strumień tkliwości spojrzenia radość
pięknem odciska się bezszelestnie
rozmaitości barw w uśmiech kładąc

11.11.2018 r.

Czytany: 134 razy

R E K L A M A

=>