W parku o zmroku


Zmrok się przechadza po parku,
cienie wydłuża skutecznie,
spowija senną powłoką
przyjazną dla miasta przestrzeń.

Światło latarni mrok płoszy,
wydelikaca trakt ścieżek.
Wypełnia się oddech ciszy,
na barki szelest drzew bierze.

Nie pojmie wszechświat sekretów
spacerujących o zmierzchu,
tych śpiewów gdzieś z głębi serca
i najradośniejszych przeczuć.

Słonecznie sny dzisiaj huśtam
wspomnieniem broczącym żalem,
że wszystko jest już poza mną,
choć pod poduszkę liść kładę,

ten, który spadł mi pod stopy,
owiany barwą tajemną.
Pamięć młodości naiwność
w błogim sekrecie udziela.

05.10.2018 r.

Czytany: 89 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: