"U bram nieba. Tren XXXII"


U bram nieba. Tren XXXII

Odszedłeś daleko tam, gdzie
pielgrzymujemy nasze całe życie,
a ja mam dziękczynienie nieść
za połowy dusz Twoje obfite.

Siedzę dzisiaj z rodzicami,
nie dając płakać moim oczom,
chcąc dać się Panu odnaleźć,
by moje życie nie było nocą.

Spotkaliśmy się trzy razy.
Jakże chwile to ważne w życiu
moim. Bóg nieśmiertelność stwarza,
chcąc w naszych sercach ją wypisać.

Przeszedłeś przez bramę śmierci,
do której my powoli zmierzamy,
kiedy też otworzą się nam drzwi szczęścia.
Królowo Polski, módl się za nami.

                                                Pt. 17.11.2017 9:06
                                                Warszawa w samochodzie




Czytany: 139 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: