Na zakończenie roku


Wstajesz z łoża ciemności, uderzając czołem w sklepienie innej.
Trafia cię szlag, że żyjesz na darmo nie za darmo.
Okolica nabrzmiewa powrotem słońca,
Wiesza się na powstających z nocy drzewach.
Podświetlasz się skargą na ciemnicę w krętym losie,
Zaczepiony zdziwieniem jak w kościele we Frankfurcie nad Odrą:
Zamiast liturgii koncert rocka,
Zamiast kielicha z winem beczka z piwem.
Para słodko uśmiechniętych katolików
Prosi o zdjęcie w miejscu ogołoconym z ołtarza.

Czytany: 121 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: