SPOWIEDŹ


Spowiadam się
                              Moje trzy po trzy
                               z przeżytych dni
             Ze stawianych celów
Z dążeń ich realizacji
                                 Zaniechań
doprowadzania do skutku
                                        Jak i wielu
             Z budzeń co rano
                               układania do snu
Z tłem bajkowych marzeń
                     z tysiąca i jednej nocy
                                                    Stu
Z tego co minęło
                           jak z bicza trzask
                            jak wystrzał z procy
          Z radosnych dni
                      i nieprzespanych nocy
          Kłębią się myśli
                            różnej wagi grzechy
W jednych leżę na łopatkach
                         Inne dodają pociechy
Ścielą się na przemian obrazy
                                  Ileż razy
Ważny każdy szczegół
                           który się przyśnił
                Ten to ta to tamtego
Na przemian
                   zwycięstwa porażki
Walka jak w sporcie
                            do upadłego
Gdzie tylko siłą woli męstwa
                   były zwycięstwa
A gdziem coś sspartolił
    Gdzie było gładko po drodze
Też gdzie zawiodłem się srodze

My brzegi dwa
Nurt życia środkiem płynie
                Rwiemy do przodu
                     Ty i ja
             Spienione fale
My przejęci albo wcale
Przeżywamy swoje tralala
Ty przeważnie nie
A ja optymistycznie
                            To się da
Sorry Żono
Przez 50 lat bywało różnie
Ale zawsze
                      Pociecho ma
                                                 11.11.2017
                                           W 50 rocznicę ślubu

Czytany: 131 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: