Dlaczego ?


Wiosenny niedzielny poranek 
Idę do kościoła sama
Mąż już poszedł z synkiem
A Ja za nimi...... nie ta sama 

Idę zamyślona i nie widzę nic
Ni pięknych kwiatów, ni zielonej trawy
Myślę o życiu co przytłacza mnie 
Coraz bardziej i bardziej 

Wiosna na dworze a w sercu jesień
I nie ta Złota Polska 
Lecz szara, mglista, ponura i
Zupełnie dołująca 

Marek  bez pracy od roku jest 
Choć  chodził do niej z radością 
Lecz stracił ją bo zakład chciał
Wykazać oszczędności 

A przecież  pracować dziś to ...być 
Bez pracy  nikim jesteś 
50 plus to kiepski wiek
By zacząć od.....początku

Zniechęcić łatwo można się 
I zrezygnować z życia
Załamać się......najgorsza rzecz 
Położyć się i czekać :(

A życie  dalej toczy się
Dziecku nie powiesz ...to koniec , 
Trzeba się zaciąć i  dalej iść 
Na przekór przeciwnościom 

Idę i myślę, i smutno mi jest
I nie wiem jak mogę pomóc
Jak zachęcić męża by z tapczanu zszedł 
I zaczął żyć na nowo.

I tak mozolnie płyną dnie
Z godziny na godzinę 
Uśmiecham się gdy ktoś pyta mnie 
Cuż tam u was słychać ?

A w sercu moim strach wielki jest
Zwłaszcza o przyszłość syna 
Często wieczorem gdy nie widzi nikt
Łza z oczu cicho spływa.

Czytany: 144 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: