"Gdy podążam do Matki"


Gdy podążam do Matki

Jak mam do Ciebie przyjść, Matko,
gdy nogi moje tak słabe?
Dobro nigdy nie jest łatwe,
to, by się miłować nawzajem.

Jak przed Twoim stanę obliczem,
gdy kochać nie zawsze umiem?
Niebo Ty pokrywasz błękitem,
krok pomagasz zrobić w chmurach.

Przyjść jednak się ośmielam.
Ufnymi uczyń moje kroki.
Czy kiedyś założę biały welon?
Dziś o to Cię pokornie proszę.

Skołataną głowę złożyłam
na poduszeczce z piórek anielskich.
Proszę Cię, by zwyciężała miłość
w mym sercu, by było piękne.
                                              Sb. 24.11.2012 11.00 -11.01
                                              pociąg do Częstochowy




Czytany: 87 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: