Nieśmiałość


Zuchwały wiatr, wpadłszy do zieleńca
Łagodnie porusza winobluszcz zasłony.
Ledwie wygina źdźbła onieśmielony
Spokojem i urodą tego miejsca.

Skryty przed oczami miejskiej esplanady,
Czy to w Warszawie czy to w Luksemburgu,
W zieleni drzew, na piersiach pagórków,
Usypia echo zbudzonej gdzieś wrzawy.

Kręta droga odcięta burzy gromkim echem
Oddalona od tej drugiej drogi w górach
Nie zbija mnie z tropu jak bliskość, która
Jest westchnieniem, jest jednym oddechem.

Czytany: 130 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: