Śmierć poety II.


Opadła ręka
na wiersz niedokończony...
Atrament pokrył
szaleńcze wypociny.
Radością chwila ta była
dla żony...
Szczęściem
dla całej rodziny!

Redaktor odetchnął,
gdyż miejsca na serwerze
już brakowało.
Nikt tego nie czytał
oprócz znudzonych życiem dam.
A jemu łamania klawiatur
było mało...
Poza tym był to burak
i cham!

Ucieszyli się ze śmierci
pozostali poeci.
Odpadła im
uciążliwa konkurencja!
Drażni gwiazda,
która wciąż świeci.
Cieszył się prokurator,
bo poetę
czekała znów
amnestia.

Przy zwłokach usiadł
Anioł z Diabłem,
(obaj zasmuceni).
Autor nie pasował do Piekła,
a tym bardziej do Nieba.
Skoro czas wypełnił się
na tej Ziemi...
Na zawsze do Czyśćca
zabrać go potrzeba!

Będzie tam robił to,
co do tej pory...
Pisał wiersze
czytane przez kilku przyjaciół
i dywizję wrogów.
I tylko rodzina
wieść będzie spory...
Dlaczego za tą twórczość,
nie dorobił się
skrzydeł ani... rogów?!



Oskar Wizard


Czytany: 169 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: