Dalszy ciąg moich przygód z bronią
Opole Zachodnie


Jednostka wojskowa, w której obowiązywał po wyjściu z koszarowego budynku wyłącznie krok defiladowy.
Autor jako dwudziestoletni młodzieniaszek udaje się wraz ze swoją kompanią na poligon.
Mam nadzieję, że nie przynudzam szanownego czytelnika.

W szyku czwórkowym – za którym i w którym aż gęsto było od spożywczych bo i przetrawionych gazów- „bojowych „ oczywiście – w takt wywrzaskiwanej melodii o dzielnym narodzie – mniej więcej tej treści

„Już was żegnam, niskie strzechy,
Ojców naszych chatki.
Już was żegnam bez powrotu,
Ojcowie i matki.

Marsz, marsz, Polonia,
Nasz dzielny narodzie.
Odpoczniemy po swej pracy
W ojczystej zagrodzie. „

Starszy szeregowy, nazwany tutaj Jerzy , w przepoconym mundurze polowym w kamuflażu „Moro” , wzbijając tumany kurzu na polnej drodze, udaje się na strzelnicę . Po pokonaniu licznych terenowych przeszkód , z gardłem zatkanym kompletnie kurzem i wysuszonych do cna strunach głosowych , słyszy:

- W dwuszeregu zbiórka!

- Dzisiaj każdy z was – kandydaci na oficerów psiakrew – dostanie tetetkę.
Magazynek ma osiem naboi. Po załadowaniu go do broni , składamy się do celowania.
Tak to powinno wyglądać.

Podoficer trzymając broń chwytem prawej ręki podniósł lufę broni do góry, i powoi ją opuszczając zatoczył okrąg namierzając tarczę.

- Obserwujemy dokładnie tarczę. Zwężamy powoli ruch okrężny broni, namierzając środek tarczy. Strzał powinien was zaskoczyć. Pamiętajcie – nie naciskać kurczowo spustu. Strzelamy na wydechu.

Miałem wówczas doskonały wzrok. Rezultaty nie dały na siebie długo czekać.

Czytany: 72 razy

R E K L A M A

=>