sonet egzystencjonalny


czasami znienacka w głowie chaos czuję   
nuda egzystencji świat mój mgłą otula      
chociaż somatycznych nie odczuwam bóli
jakaś zmora nagle bardzo mnie dołuje      

kontakty z fejsbuka tłuką się jak szyba      
którą kamień życia trzaska na kawałki      
zostają maszkary połamane lalki               
żyję wprawdzie nadal lecz jak śnięta ryba   

próg letalny widać szybko osiągnąłem      
w przyduchu trzepoczę bladymi skrzelami
w takich stanach jaźńi czuję się jak goły   

oceany życia dawno przepłynąłem            
w zawieruchach byłem nawet za morzami      
powiedz czytelniku kto dziś do mnie woła      

Czytany: 104 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: