Bezsenność połyka mnie...



mija nocą straszną
godzina pierwsza... druga...
doczołgać do poranka...
czy mi się uda?
za dużo kawy... a może...
za dużo myśli?...
może lepiej, że bezsennie...
jeszcze koszmar się przyśni...

demony powstały...
krążą senne mary...
depresja... wobec problemów
znów jestem zbyt mały...
zamykam oczy, uśmiecham się
lecz uśmiechem boleści...
życie pazury wysuwa...
znów się ze mną nie pieści...

lecz gdy wstanie słoneczny poranek...
porzuć niewdzięczne wymięte posłanie...
podnieś wpierw jedną potem drugą nogę...
załóż wygodne buty i ruszaj w drogę!

Oskar Wizard



Czytany: 157 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: