Pyskata baba - satyra
Nie cierpię jak baba wciąż szczeka
Słowami mnie ciągle opluwa
Z ust pryska jej ślina jak rzeka
Spływając na moje obuwie

To wirus wścieklizny szaleje
Wykluwa się czasem przez miesiąc
A soki pochwowe ją grzeją
Dlatego babola tak niesie

Więc gryzie i drapie jak wściekła
Za mały biustonosz ją ciśnie
Choć krzepka cholera jak rzepa
To robi tak z dużym rozmysłem

Czytany: 150 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ