Miłość platoniczna i róże.



był sobie ogród
piękny tulipanowo- różany
i dziarski ogrodnik
szalenie w nim zakochany
kwiaty te pieścił tulił
i gorąco całował
co więcej robił...
nie powiem
lecz sobie nie żałował

niestety
dnia pewnego drasnęła kolcem
róża podstępna
w namiętne usta
i gdzieś tam jeszcze
kąsnęła następna
dalej wiadomo...
w rany wdarła się gangrena
i słodkiego ogrodnika
pokryła święcona ziemia

zarząd na zwolnione stanowisko
powołał nowego kandydata
miał to być ktoś
kto pod listki nie zagląda...
by odpoczęła grabarza łopata
nowy gospodarz obejrzał idealne
jak unijno- europejskie banany
róże
wsiadł na buldożer z beczką napalmu...
rzekł...
nieco glebę wzruszę

gdy opadł różowy pył
i rozszarpane
lecz nadal sterczące
tulipany
zasiał tak pogardzane
leśne i polne kwiaty...
bo postawił na uprawy
zmiany
wzrastały przepięknie
zachwycając
zaś ogrodnik dożył późnej
starości
sekret tkwi właśnie
w ślicznej
platonicznej miłości

Jaki więc morał tkwi
w tej opowieści
nieco zagmatwanej
najpiękniejszym bywa
to co małe i skromne
więc lepiej...
... z różami
nie szalej!


Oskar Wizard



Czytany: 110 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: