Prawdziwe Szaleństwo!


są dni gdy targa coś nami
i okrutnie miętosi
mam wówczas chęć zdjąć
słodki garniturek Beatlesa
szaleństwo rozpiera i umysł
o atomową eksplozję prosi
anielskie skrzydła odpadają
a wtedy dostrzegam w sobie Biesa

ośmieszę się? cóż po tym
jeśli sam z siebie się śmieję?
wraz ze mną chichrają się
stada naćpanych radością białych myszek
kotami lila- róż barwy z mojej głowy
chętnie się podzielę
hurra! wreszcie zwariował!
pełne ekstazy okrzyki słyszę...

i czyż śmieszności bliżsi nie są Ci
co na silą się na pozory
dostojeństwa i powagi
sztywny zombiszczy gorset
przeszkadza im w tańczeniu
tanga życia
a teraz dziękuję serdecznie Przyjacielu
za poświęcenie Mi chwili uwagi
powracam do sprzątania domu
i kawy aromatycznej
gorącej picia


Oskar Wizard


Czytany: 110 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: