Upojny sen.


Był to upojny sen, jawa
a może mi się zdawało?
Byliśmy blisko,
na odległość grzechu...
Upojnych pocałunków
wciąż było nam mało...
Kochaliśmy się namiętnie,
bez zbędnego pośpiechu.

Mieliśmy wreszcie
odrobinę czasu dla siebie.
Odciskaliśmy na pościeli
kształt naszych ciał.
Rozkosz sprawiała,
że byliśmy w siódmym niebie.
Za oknem
zdziwiony Księżyc
się zatrzymał.

Ten sen zachowam
na zawsze
już w pamięci.
Rozpali marzenia
w długie wieczory zimowe.
Twój widok od zawsze mnie nęci.
A zwłaszcza wargi
do pocałunków
chętne i gotowe.


Oskar Wizard


Czytany: 204 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: