szelest dni




z szelestów dni utkane życie
raz płynie słońcem a raz mroczy
kształtuje oddech ślad serdeczny
pejzaż otwiera co dzień nowy

metry radości trosk kamienie
związki szczęśliwe lub nie bardzo
myśli zgarbione pełne westchnień
bywa że sól na ustach ważą

kolibry ciszy potłuczone
w krzywych zwierciadłach tęskne oczy
a przecież chciałoby się łamać
miłością czułość w sercu nosić

przytulaj życie prawdą zdarzeń
barw nie skap szczerość kładź po kątach
rozbieraj smutek szarych godzin
i sens istnienia proszę dogoń

Czytany: 184 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: