za zakrętem lub za rogiem




Rozwrzeszczane telefony,
pośpiech z każdej chwili czyha
a gdzieś za zakrętem… blisko
słychać słodki głos słowika.

Jak na harfie wiatr przygrywa
na zielonych liściach drzewa,
pragnie słodzić rzeczywistość
w serce napój ciepły wlewać.

Obok woda brzegi głaszcze
szemrząc cicho po kamieniach,
uczy nas sekretnej mowy
o przetrwaniu w uciszeniach.

Niebo zerka w toń z radością
odbijając kształt natury
i powabnym ruchem plecie
najwspanialszych barw ażury.

Zabierz cząstkę tę do serca,
noś jak klejnot, lek na życie.
Dzień ponętny uśmiech niesie
ma na miarę skrzydła szyte.

Czytany: 113 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: