zapraszam, wstęp wolny...




na scenie aktor słoneczny
harfy nastraja barwami
przebiera w skarbach niebiańskich
niczym baśniowy aladyn

podobno jakiś dzień minął
pocałunkami nakarmił
łagodne przywołał cienie
w szeregach stubarwnej armii

jeszcze pasemka błękitu
trzepoczą spłoszone zmierzchem
purpurą skrzydlatą miesza
podszepty najsłodszych westchnień

na styku obłoków balsam
co miodem kapie ukradkiem
w najdoskonalszej klepsydrze
muślin zamyśleń i zaklęć

Czytany: 108 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: