Biorę do ręki


Biorę dziś do ręki pędzel z kroplą nieba,
tego, co w błękicie chodzi letnią porą.
Zamaluję wszystko, zanim jeszcze wstaniesz,
to, co gnębić lubi i plany rozprasza.

W zamian kreską ciepłą, przywołam blask słońca,
wiosnę spadającą na kwiaty w ogrodzie.
Niech z każdego płatka, spływa kolor w słowa,
znajdując na chłody najmilszą podpowiedź.

Jeśli nie wystarczy, obudzę też lato
a w kalendarz jutra dobre dni zapiszę.
Rozwieszę w gałęziach codzienności – uśmiech,
świadomość dotyku, gesty miodopłynne.

Czytany: 145 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: