borem lasem


szedłem sobie borem lasem postukując kijem czasem
posuwałem się zygzakiem bo ponury czas był taki
że musiałem wypić ździebko by mi było w duszy lekko
a dlaczego powiem szczerze i zapiszę na papierze
uwieczniając wierszem swoim który was zaniepokoi

zakochany byłem durno i minęła młodość chmurna
wówczas byłem młodzieniaszkiem nie ściskałem spodnie paskiem
a wydęte dziś brzuszysko nie zwisało strasznie nisko
i spojrzyjcie tu narody jak dziś piją buty wodę
o żołądku już nie wspomnę bo się męczy niewymownie

cierpiąc bekam więc rozgłośnie a nostalgia ściska kości
porzuciła mnie dziewczyna więc się jak pogrzebacz zginam
i z wielgachnej obłej butli chłepczę wódę sapiąc krótko
zagryzając papierosem a mnie nogi hen gdzieś niosą
więc obwieszczam gromkim krzykiem wszystko dla mnie jest finito

Czytany: 45 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: