słońce w nadmiarze




zajrzał mi czas w oczy
pod nosem coś szepnął
tak jakby chciał abym
porzuciła tęskną

melodię słów myśli
wyparła się ciepła
za oknem chłód przecież
szron przestrzeń rozświetla

patrzę i nie wierzę
jak misterne szale
mgieł przydrożnych mogą
tyle smutku nanieść

ponieważ mam słońca
w nadmiarze więc chętnie
każdemu kto tylko
zechce – udostępnię

po schodku cierpliwie
wchodzić będę w górę
i okruch błękitu
na moment przytulę

z nim do wiosny bliżej
do smaku barw świeżych
do świerszczy koncertów

kto chce – to uwierzy

Czytany: 65 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: