Liście.


Dookoła
leżą liści tysiące...
Dostojnym dywanem
okryły chodniki.
Niektóre złote
jak ukrywające się
dziś słońce...
A drzewa?
Już w śnie
bezszumnym
zamilkły.

I gasną stopniowo
w niemym proteście.
Nie lubią chłodu,
ani też zimy.
Lecz kiedyś
wiosna przecież nadejdzie!
Wtedy nowymi
się zachwycimy!


Oskar Wizard

Czytany: 47 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: