Zniknęła. Puzzle


Po raz ostatni widział ją tydzień temu.
W ubiegły piątek.
Siedziała skulona w kącie balkonu.
Ogon miała podwinięty pod siebie.
Na pyszczku zaschnięte resztki karmy.
Była bardzo wychudzona.
Widział wyraźnie, jak cienka strużka śliny spływała z kącika jej mordki na szary beton balkonu.
Zawołał
„Kiciuniu chodź do mnie”.
Ominęła go i szalonym pędem pognała w kierunku łazienki.
Więcej jej nie zobaczył.
Tydzień czasu wołał ją, przywabiał i świecił latarką pod wanną.
Ani śladu Matyldy.
Po pół roku od śmierci żony został zupełnie sam w pustym mieszkaniu.
Bo tyle czasu kicia była jego wierną towarzyszką.
W codziennej układance puzzli zabrakło jednego elementu.

Czytany: 44 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: