wieczory


kiedy faktycznie siedzisz w samotności
pisząc lirycznie nie doświadczasz gości
domostwo twoje pustką ciągle straszy
nie trzeba gwaszy

ani pasteli zorzą malowanych
anielskich treli harfą kołysanych
poezji rzewnej w której miłość drzemie
cisza jest we mnie

pustka i smutek w wieczornej godzinie
co nieuchronnie wolną falą płynie
wtedy nostalgia duszę wciąż zamula
i konam w bólach

Czytany: 50 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: