jeden promień




Kiedy świt wychylał głowę
znad krawędzi horyzontu
jeden mały jego promień
zbiegł w szuwary szukać wątku

skrupulatnie przejrzał przestrzeń
czy na pewno wiatr w nich nuci
pozapalał iskry w kroplach
by przed cieniem zrobić unik

stoczył walkę (tak dla żartów)
ze skrzydłami ważki śmigłej
wylał mu się przez przypadek
z dzbana nektar z srebrnym pyłem

och cóż teraz pył jest wszędzie
pluszcze się w jeziornej toni
ważka skrzydła ma świetliste
trudno wzrokiem za nią gonić

tak się jakoś coraz jaśniej
zaczynało czynić wokół
jakby błyski chwil ulotnych
otwierały wrota pokus

gdy się ciszy świtu słucha
trudno obraz przelać w słowa
w światłocieniach i w szelestach
dzisiaj wiersz się dobrze schował

Czytany: 59 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: