Pani doktor kochana!


Zagubiłem się
w zbyt gęstej
dżungli życia.
Kiedyś wydawało mi się,
że wiem dokąd zmierzam...
Na każdy problem znałem
zasady antidotum użycia.
Dlatego właśnie tobie
się zwierzam.

Myślałem, żem twardziel
zdobywający
wciąż nowe góry.
A mnie zachwyca
dziewczęcy urok
i zapach pól...
Gdy jedne pokonam,
wyrastają nowe mury...
Niech mi pani pozwoli
pozbyć się bzdur!

Lubię, kiedy kobieta
omdlewa z rozkoszy
w ramionach.
Uwielbiam urocze
przekomarzanie przy kawie.
Czuję, że jest blisko
radość niespełniona!
Chyba gdzieś w końcu
dylematy moralne
zostawię?

...

A wtedy doktor,
przejęta swoją pomocną rolą...
Ucałowała mnie w usta.
Teraz już nie bolą!



Oskar Wizard

Czytany: 69 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: