Cierpienia bogaczy.


Pewnie i ty miałeś takie myśli po robocie...
Zwłaszcza gdy pracowałeś dla bogatego...
Przydałoby się sto tysięcy dolarów w złocie.
W bogactwie nie ma pozornie nic złego...

Lecz wpierw musiałbyś kupić sobie ochronę...
Aby ci biedniejsi forsy nie ukradli...
Dookoła mur wielki i karabinów trochę...
Czułbyś się bezpieczny? No zgadnij!

Kupiłbyś auto wielkie i miłość młodej dziewczyny.
Biodrzastej, cycatej i niezbyt rozumnej...
Twój uśmiech byłby jak po zjedzeniu cytryny...
Bo zaczynasz wyścig aż do samej trumny.

Masz już drogie auto, lecz czemu nie śmigłowiec?
Inni przecież latają prywatnymi odrzutowcami...
Do swoich kupionych prywatnych wysp...
Zazdrość króluje między bogaczami...

Aby wyspę kupić musisz zabrać coś swoim robolom...
W zasadzie to powinni płacić ci za otrzymaną pracę...
Oszczędzaj więc zamiast dawać kasę leniwym matołom!
Już czujesz, że do piekła wyznaczasz sobie trasę...

Dasz więc na kościół i kapliczek siedem.
Potem księgowy wliczy to w socjalne...
Oszukujesz się, bo nie masz kontaktów z niebem...
To raczej reklama i wydatki specjalne...

Kłaniają ci się nisko lecz z nienawiścią w oczach...
Dla społeczeństwa bogacz podobny do kloszarda...
Zbyt rzadko spotkasz prawdziwego filantropa.
Kasa zgnije w banku, lecz w sercu pogarda!

Nadejdzie wreszcie kres nędznego żywota...
Mnóstwo złotych zabawek przez ręce się przewinie...
Bank majątek spadkobiercom rozda...
A bogacz? W piekle dla majętnych- zgnije!


Oskar Wizard


Czytany: 58 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: