Droga do pracy




Droga do pracy, zdać by się mogło,
wciąż taka sama – proza, codzienność
lecz przyznam szczerze, bardzo ją lubię.
A za co? Za jej niezwykłą zmienność.

Czasem, gdy idę, zsyła mgły szaty,
tuląc znajome kształty z czułością.
Oddechy wiatru, złapane w sieci,
z premedytacją smugi poplączą.

I w jednej chwili, nie wiesz czy widzisz
promienie słońca, czy też mgieł pląsy,
czy jakaś wróżka nie wyszła z lasu,
bo ją obudził lekki gwiazd dotyk.

Gubię się… biegnę serce drży mocno,
wzruszenie sięga po łez kropelki.
Zachwyt unosi mnie … choć tu jestem
W tej jednej chwili czuję, jak piękny

jest świat dokoła, tylko potrzeba
inaczej spojrzeć, szerzej i głębiej
oraz usłyszeć, jak po drabinie
sosen się wspina, szept uzależnień.

Czytany: 62 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: