Karoshi.


Sił już coraz bardziej braknie.
Sen coraz wolniej nadchodzi.
Serce odpoczynku łaknie.
Ginę wśród roboczogodzin
powodzi.

Zawsze znajdzie się
uzasadnienie.
Rodzina, wydatki,
dobry humor szefa...
Lecz przecież
potrzebne jest wytchnienie!
Ojca znów w domu
nie ma...

Koń padłby
lecz ja to udźwignę.
W końcu
nawet trzysta godzin
w miesiącu kiedyś mija...
Albo też
na stanowisku pracy zginę?
Życie przepłynie obok
jak jedna chwila...


Oskar Wizard



Czytany: 55 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: