***(my wieczni wędrowcy)




my wieczni wędrowcy popędzani światłem
gdy niebo pobladłe z tęsknoty upada
by nie łamać skrzydeł i myślom dopomóc
w krwioobieg wpuszczamy pocieszenia balsam

po omacku błądząc wyboistą drogą
pamięci nakazem blask zbieramy słodki
dbając by nie rozrósł się żal za utratą
skrzydeł nie pogubił marzeń cichych – motyl

bielmo zapomnienia nie grozi gdy w sercu
modlisz się codziennie o jasność wśród cienia
o uśmiech co siłę wyzwoli z goryczy
zmatowiały promień rozjaśni nadzieją

Czytany: 88 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: