Dotyk sierpniowej plaży.


Pamiętam,
morze pieniło się
szampanem.
Nasze wargi
witały złączeniem
nowy dzień.
Przytulaliśmy się
złotem plaży
nad ranem.
Słoneczne niebo
przesłaniał
tylko mewy cień.

Nad morzem królował
upał sierpniowy.
Ciała pieściły namiętnie
dłonie i fale.
Całowałem twój uśmiech,
tak uroczy...
Wokoło
nie było ludzi
wcale.

Są chwile
jak skarb
pamiętane przez całe życie.
Zamknięte
w zaczarowanym
muszli szepcie.
W zimowe wieczory
plaża przyśni nam się...
Lub też
gorącym wspomnieniem
utrudni zaśnięcie.


Oskar Wizard

Czytany: 71 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: