serenada maków




serenadę śpiewa każdy mak przydrożny
zna on tajemnice przekazane ciepłem
chociaż scenariusza serce nie przeczyta
jednak płomień w trawie niejedną myśl wesprze

niebo bywa świadkiem tej przynależności
w zmęczone źrenice sypnie snopem światła
stygmat żaru kładzie między mną a światem
i nie oczekuje za to żadnych zapłat

wprowadzam w krwioobieg obraz wielobarwny
kruchość delikatność najpiękniejszych baśni
w zawiłościach drzemie siła do uśmiechu
wiem że gdy upadnę nadzieją mi zalśni

Czytany: 102 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: