Niewyspanie.


Paskudo! Wciąż kleisz powieki.
Usta zmuszasz do grymasu ziewania.
Powstałaś chyba tylko dla udręki?
Czas na złożenie posłania.

A ono tak ciepłe i przytulne.
Skarbnica nadziei, marzeń
i słodkich snów.
Powstać, jakżeż to okrutne!
Wyruszyć na poranny
zdobyczy łów.

Wstają więc
chwiejące się zombie.
Kobiety nakładają już kosmetyki.
Mężczyzn mydło i prysznic
już zdobi.
Czeka też kawa
i zbudzonych ptaków
melodyjki.

A potem wybiegną
jak harty goniąc autobusy!
Za chwilę wrócą do domu
jak olimpijscy biegacze!
Poranny pośpiech
ma pewne minusy...
Bo zapomniany pies
bez spaceru
już prawie płacze!


Oskar Wizard

Czytany: 183 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: