Z piątkowym świtem




Wraz ze świtem szron na trawie
zalśnił bielą, zbylantowiał.
Wchodząc po drabinie czasu,
ciszą się upajał błogą.

Ze słonecznych nitek zrywam
ptasie trele, szmer przyjazny,
aby do powitań miłych,
dzień piątkowy upoważnić.

A przy sercu skarb swój trzymam,
jak talizman, koniczynę.
Promień słońca niech motylem
z ciepłem do Przyjaciół spłynie.

Przyjaciół się nie dostaje, lecz znajduje, jak skarb najcenniejszy.

Czytany: 111 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: