PIEPRZ SIĘ...
Antoni sprzedaje pieprz na bazarze
tudzież można go spotkać,
gdzie człowiek z pięcioma złotymi w kieszeni
komponuje poloneza - z cicha cicho
wypadają dźwięki,
turlają się w mżawce
a współcześni apostołowie
cudownie szczerbaci
napędzają obecność na targu.

Antoni ma kobietę w domu
i ta mu mówi by zmienić pieprz na ser
lub żelazkami handlować,
a on przy swoim uparty że pieprz w ziarenkach
albo ten zmielony to lekarstwo
choćby do spirytusu
w czasie choroby na grypę,
wyczyści po drodze to i owo
na chwilowy spokój.

Antoni to sympatyczny człowiek
w wąsach i kapeluszu,
niczym sołtys opiera swe mądrości
na instynkcie że pieprz jest ważny jak lustro,
trzeba tylko cierpliwości
postać tu i ówdzie,
a bieda rozsypie się w miazgę
i powróci zgoda w domu
i sny będą inne śpiąc razem.

Bo kilka dni temu była kłótnia
i w uszach pozostały słowa żony:

pieprz się stary!

Czytany: 174 razy


=>

Najnowsze








Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ