Migawka z hospicjum


Hospicjum. Dom dla nieuleczalnie chorych. Tak podaje Wilkipedia.
Po pieszym spacerze od przystanku autobusowego wchodzę na żwirowaty dziedziniec.
- Cześć – mówię do ochroniarza.
- Witam – odpowiada.
Udaję się na parter do sali w której leży moja Marylka.
- Cześć kochanie. Jak się czujemy dzisiaj?
- Dobrze, że jesteś. Podaj mi z szafki kubeczek. W szufladce masz rurkę. Rozmieszaj herbatkę i dodaj cukru.
- Tak kochanie.
Na korytarzu stoją stoliki na kółkach. Szukam palcami dźwigni do opuszczenia i podniesienia blatu. Mam ją.
Przysuwam stolik ostrożnie do łóżka tak, aby nie zgnieść rurki od cewnika. Pilotem podnoszę Marylkę do pozycji pionowej. Poprawiam poduszkę i głaszczę jej włosy. Na szyję kładę serwetkę, aby nie pochlapać jej koszulki.
Marylka powoli pije.
- Smakowała herbatka?
- Tak. Opuść mnie trochę i przewróć na boczek. Podnieś kolanka i pomasuj.
Idę po pielęgniarkę. Na dwa tempa chwytamy za brzeg prześcieradła, ona przewraca Marylkę na bok a ja podsuwam swoją rękę pod jej kolana. Drugą ręką podaję pielęgniarce poduszkę a ona przysuwa ją do boku Marylki.
- Dziękuję za współpracę siostro.
- Proszę bardzo.
Na korytarzu panuje ożywiony ruch. Widzę siostry szarytki w strojach zakonnych. Mają doskonałe przygotowanie medyczne. Potrafią zmienić pampersy, podłączyć kroplówkę, dać zastrzyk i opróżnić cewnik.
Spoglądam na jadłospis wywieszony w gablotce. Zbliża się czas na posiłek. Posiłki przywozi catering.
Udaję się na poszukiwanie lekarki prowadzącej. Jest piętro wyżej. Czekam cierpliwie, aż zejdzie na parter. Trwa to bardzo długo.
Mam ją. Sądząc po opisie jej wyglądu, jaki dała mi salowa, to musi być ta pani.
Prosi mnie do siebie do gabinetu.
Podaję jej dokumentację choroby Marylki przysłaną z dwóch ostatnich szpitali warszawskich, w tym z Centrum Onkologii w Ursynowie.
- Jak Pan widzi chorobę żony?
- Znam wyniki biopsji. Jest to nowotwór rozsiany bez zogniskowania konkretnego narządu. Przerzuty są na płuca i wątrobę. Zaatakowane są kręgi śródpiersia oraz kręgosłup. Ten ostatni jest w kilku miejscach nadłamany. Zastosowano jedynie naświetlania. Leczenie operacyjne oraz chemioterapię odrzucono. Jest to obecnie terminalna faza choroby mojej żony.
- Skąd ta wiedza medyczna u pana?
- Z rozmów z paniami lekarkami prowadzącymi, w tym z panią ordynator onkologii na Ursynowie.
Studiowałem wnikliwie dokumentację medyczną. Posługiwałem się komputerem.
- Czy pan wie, ze możemy leczyć tylko objawowo?
- Tak, wiem. Proszę tylko, aby odejście mojej Marylki było humanitarne i bez bólu. Czy pani mi to zapewni?
- Tak.
- Dziękuję za rozmowę.

Czytany: 85 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: