W PŁOMIENIU KOLOROWYCH ŚWIEC

Nad oceanem mewy mieszkają i krzyczą,
w czasie dla nich najbardziej odpowiednim.
Po co ten krzyk?
Głusi mszy nie słyszą, jedynie wzrokiem czytają.
Ich zachowanie jest bardzo naturalne.
Może wierniejsi są od niejednego...

Jakaś pieśń się zbliża; "Boże coś Polskę"...
- Co stanie się z pieśnią, gdy Bóg odda ludziom Polskę?
Pytania rozczarowują. Nie są płynne jak strumień.
Stwarzamy pozory zgniłego jabłka i palcem wskazujemy
to, co nam niepotrzebne.

Ech, zalać "robaka" - niech się myśl pali.
Ile jeszcze zakrętów do prawdziwej historii?
Politycy grzeszą, jak przystało na polityków:
kto wierzy w ich martwe gesty?

Głupi Jasio rzekł matce - zostanę pisarzem najbardziej odpowiednim do czasu. Skleję sobie żywocik literata,
żeby pamiętali o mnie po śmierci.
Ale nie to jest w tym rozważaniu ważne,
niech Jasio zostanie już tym pisarzem a ludzkość
w życzliwości do drugiego człowieka,
który przy płomieniu kolorowych świec
samotność wróży z kart.


26 marca 1990 – Wiedeń


(Wiersze emigracyjne pisane w Wiedniu)
z tomiku pt. „W krainie żebraków słyszę bluesa”
ISBN 83 – 912772 – 2 – 4, Agora Słupsk 2001

Czytany: 163 razy


=>

Najnowsze








Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ