Noc nadpływa


Nad moje miasto noc nadpływa.
Jeszcze się wadzi z dniem o miejsce.
Dzień roześmiany, pełen ciepła,
purpurą westchną przed odejściem

Wiatr jakieś tony przywiał ciche,
rozszelestniając się po Błoniach.
Dotknął platany gestem czułym,
wszystkie w nadziei dotyk odział.

Zmierzch ukrył krokusowe cuda,
tylko latarni błysk ukradkiem,
coś w trawie stara się odszukać.
Może zgubioną wczoraj gwiazdę?

W tą tajemniczą aurę zmierzchu,
wplata się z dali poszum skrzydeł.
To orły wznoszą się nad miasto,
strzec bezpieczeństwa snów gorliwie.

Czytany: 213 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ