Noc nadpływa




Nad moje miasto noc nadpływa.
Jeszcze się wadzi z dniem o miejsce.
Dzień roześmiany, pełen ciepła,
purpurą westchną przed odejściem

Wiatr jakieś tony przywiał ciche,
rozszelestniając się po Błoniach.
Dotknął platany gestem czułym,
wszystkie w nadziei dotyk odział.

Zmierzch ukrył krokusowe cuda,
tylko latarni błysk ukradkiem,
coś w trawie stara się odszukać.
Może zgubioną wczoraj gwiazdę?

W tą tajemniczą aurę zmierzchu,
wplata się z dali poszum skrzydeł.
To orły wznoszą się nad miasto,
strzec bezpieczeństwa snów gorliwie.

Czytany: 150 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: