Poranek nad morzem...


Uwielbiam gdy rankiem
rozkwita słońce...
Morze bursztynem fal
pieści plażę...
Tęcza marzeń
przytula jej końce...
Ja też o spotkaniu
z tobą marzę...

Wiatr budzi nadzieję
swoją świeżością.
Bo w tym zefirku
jest czar ukryty.
Gładzi przechodniów
z wielką czułością.
A potem milknie
gość ten niezwykły.

A fale szumią
z tęsknotą wielką...
Tak jakby morze
sercem swym pulsowało...
Zachwycam się
każdym bursztynem, muszelką...
I twego spojrzenia
mi mało,
wciąż mało!


Oskar Wizard

Czytany: 457 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: