Wiosna


Ziemio - ty drzemiesz jeszcze pod kołderką śniegu,
która pola otula, gdzieniegdzie topnieje.
Lecz podziemne strumyki przyśpieszają biegu,
wciąż lepisz się do butów a woda szaleje.

Kapie z rynien dziurawych i tworzy kałuże,
błyszczące jak lusterka na powierzchni czarnej.
Śnieg znika. Widać również wąsy trawy duże,
nieśmiało się podnoszą pośród leśnej darni.

A wilgoć wsiąka w mury i ciało przenika,
bo minus pięć na dworze z człowieka też szydzi.
Nieśmiałe słyszę trele - skowronka, słowika?
Klucza ptaków na niebie oko dziś nie widzi.

Dreszcz ciałem moim wstrząsa i zimno też czuję,
choć słonko już wysoko na błękitnym niebie.
Ja zimy z mrozem wielkim wcale nie żałuję;
obracam twarz do słońca. Wiosno - kocham ciebie.

Czytany: 177 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: