Bajka


Gdy jako Jurek w cielesnej postaci płaczę i rozpaczam, bo nie mogę być przy swojej chorej żonie z powodu znacznej odległości – ujrzałem nagle… swojego Anioła Stróża. Dał mi propozycję nie do odrzucenia.
Obiecał mnie zamienić w obłok materii, potrafiącej się przemieścić z prędkością światła w dowolne miejsce na kuli ziemskiej. Po przybyciu na dowolne miejsce mógłbym zmaterializować się i przyjąć swoją ziemską postać, a następnie odfrunąć jako obłok energii do swojego pustego domu, gdzie ponownie byłbym Jurkiem - jako postać materialna a nie duchowa.
Warunek postawił jeden. Nigdy, nikomu, nie wolno by mi było zdradzić tej tajemnicy, ani też osiągnąć z tej przemiany jakichkolwiek materialnych korzyści.
Miałbym jedynie pomagać i strzec moją chorą żonę we wszystkich etapach choroby.
Gdy to piszę zbliża się weekend. Szpitale powoli pustoszeją. Ordynator udaje się do domu. Personel powoli wychodzi. Pozostaje tylko lekarz dyżurny.
Lotem ptaka przybywam na oddział udarowy i neurologiczny szpitala warszawskiego. Czy zastałem moją Marylkę?
Tak.
Jest po konsultacji onkologicznej w innej klinice. Niewidoczny dla niej, próbuję się dostać do dokumentów. Nie potrafię uruchomić szpitalnego komputera. Nie znam hasła.
Przyjmuję ludzką postać. Marylka śpi. Nie chcę jej budzić. Widzę,że strasznie schudła i zmizerniała. Jest po udarze.
Powoli otwiera niebieskie oczęta.
-Jesteś. Nie odejdziesz?
- Nie bój się. Jestem przy tobie.
Powoli głaszczę jej palce. Jestem przeszczęśliwy, że mogę być teraz przy niej , tak długo jak zechce.

Czytany: 175 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: