Hubal
Jodły, świerki, buki, dęby
Drzewa moje, bracia moi
W gniewie dziś zaciskam zęby
Bo znów wróg przed domem stoi

Ziemio moja, matko moja
Ty, co karmisz nas swym chlebem
W Tobie tylko jest ostoja
W lesie schron przed groźnym niebem

Świat w pokoju żyć nie umie
Ciężką pracą w pocie czoła
Mądrych ludzi nie rozumie
Tocząc wciąż historii koła

Życie pisze scenariusze
I na próbę wciąż wystawia
Iść na wojnę dzisiaj muszę
Żona łzami mnie pozdrawia

Jeszcze raz na mojej szabli
Pocałunek wierny składam
Niech precz wezmą duszę diabli
Temu, komu śmierć nią zadam

Moje wojsko – garstka ludzi
Ale wierni – wszak żołnierze
Sznyt ułański respekt budzi
Srebrny Chrystus pod kołnierzem

Czas nam w drogę już wyruszyć
Śladem dziadów w czas Powstania
Cicho zaszyć w lasu głuszy
Nasłuchując ujadania

W partyzantce lekko nie jest
Nie dla dzieci ta zabawa
Nie każdego przyjmę w rejestr
Szpiclom za pierzynę – trawa

Moi ludzie patrzą we mnie
Pókim żyw wiara nie zginie
Nie umieram nadaremnie
Więc zamieszkam w Anielinie

Czytany: 347 razy

R E K L A M A

=>